Albania – bałkański must visit!

Albania bałkański must visit

Planowanie

Za namową znajomych, latem 2023 roku zdecydowaliśmy się odkryć mniej znane zakątki Europy i ruszyć w podróż przez środkowo-północną Albanię. Zaplanowaliśmy tygodniowy wyjazd, a bilety lotnicze zarezerwowaliśmy z półtoramiesięcznym wyprzedzeniem. W planach mieliśmy zobaczyć Góry Przeklęte, przejechać jedną z najniebezpieczniejszych dróg w Europie, popłynąć w rejs po jeziorze Koman oraz zwiedzić historyczne miasto Kruja – dawną stolicę kraju. Nie mieliśmy pojęcia, jak wielkie wrażenie zrobi na nas Albania. To była wyjątkowa przygoda – zapraszam do lektury!

Nasza podróż rozpoczęła się w Katowicach. Lecieliśmy WizzAirem do Tirany, a za bilety w obie strony (z jednym bagażem podręcznym 10 kg) zapłaciliśmy 337 zł. Po wylądowaniu od razu uderzyła nas fala upału – ziemia była wypalona słońcem, a dookoła lotniska rozciągały się górskie pasma.

Zgodnie z wcześniejszymi radami, jeszcze na lotnisku kupiliśmy kartę SIM – tuż przy wyjściu znajdziecie charakterystyczne czerwone stoisko sieci Vodafone. Wybraliśmy opcję z 1 GB internetu, co spokojnie wystarczyło nam na cały pobyt.

Samochód z wypożyczalni zarezerwowaliśmy tydzień wcześniej przez Instagram – komunikacja przebiegła sprawnie. Na miejscu miał na nas czekać Toyota Auris, ale ostatecznie dostaliśmy… „drapieżną” Skodę Fabię. Ważna wskazówka: koniecznie zróbcie dokładne zdjęcia samochodu przy odbiorze – to zabezpieczy Was w razie ewentualnych nieporozumień dotyczących rys czy uszkodzeń.

Klimatyzacja ustawiona na maksimum i ruszamy w drogę! Na pierwszą noc planowaliśmy nocleg „na dziko” w namiotach – z nadzieją, że po drodze znajdziemy idealne miejsce do rozbicia obozu.

Albania coast view, first impression
Widok na półwysep Kepa i Rodonit

Po drodze szukamy czegoś do jedzenia i zajeżdżamy do pięknie ulokowanej restauracji Panorama – https://shorturl.at/Byukc, zajeżdżamy i… początkowo nie możemy się dogadać, właścicielka nie rozmawia po angielsku, w końcu Pani bierze nas do kuchni i prosi aby wybrać co chcemy z lodówki pełnej ryb, krewetek i innych stworzonek. Czekamy więc w niepewności co dokładnie zamówiliśmy, po 15 minutach przychodzi jedzenie i na naszych twarzach rysuje się wielkie WOW!

Kolacja w restauracji Panorama – pierwszy wieczór w Albanii

Kolacja o zachodzie słońca w tej restauracji to strzał w dziesiątkę, jedziemy dalej szukając miejsca na nocleg. Zaczyna robić się ciemno, chwilę błądzimy, nie widząc nic ciekawego pytamy w sklepie po drodze, gdzie można się rozbić. Miejscowi skierowli nas na plażę tutaj: https://shorturl.at/OWbUU parkujemy samochód i schodzimy na plażę! Jest czysto, spokojnie, dookoła kilka kamperów, słychać cichą muzykę, jest mini bar stwierdzamy, że to fajne i bezpieczne miejsce. Zamawiamy piwo i delektujemy się klimatem!
Po chwili, młody kelner o imieniu Albi, mówi że jego szef chciałby nas ugościć… robimy wielkie oczy, ale odmówić przecież nie wypada! Mija 15 minut, tłumaczymy trochę gestami, trochę przez naszego tłumacza Albiego że przyjechaliśmy z Polski i to nasza pierwsza wizyta w Albanii. Wspomniany szef okazuje się być właścicielem tej plaży, biznesmenem oraz prawnikiem. Zajadamy pyszne owoce oraz kosztujemy Albańskiego wina, po chwili jesteśmy sami na plaży, tylko my i nasi nowi przyjaciele z Albanii, kończy się na tańcach i śpiewach, Pan szef opowiada o Alabnii, ten wieczór zapamiętamy na długo!

Impreza z właścicielem plaży – pierwszy wieczór w Albanii!

Theth

Budzimy się, słysząc w głowie lekki szum wczorajszego wieczoru, szybka kąpiel w czystej morskiej wodzie i wyruszamy w kierunku Theth zanim słońce zdąży nagrzać naszą Skodę! Jedziemy, droga jest kręta, ale asfalt jest nowy, więc czujemy się bezpiecznie. Jest bajkowo, drapieżna “Skodzinka” pewnie łapie zakręty. Dojeżdzamy do restauracji Buni i Bajraktarit, Qafe Thore, Bogë, widok jest nieziemski, a jedzenie i domowe wino to istna wisienka na torcie!

Widok z restauracji Buni i Bajraktarit – zachód słońca nad górami przeklętymi

Wstajemy rano, jadąc dalej do Theth na szlak do Przełęczy Theth, wyruszamy, turystów jest mało, słońce świeci mocno, dookoła masa kamieni, przechodzimy przez pierwsze górskie domy, widać drewniane ogrodzenia, cisza, spokój i piękno gór. Przed ostatnim pode\jściem na przełęcz zatrzymujemy się w Simoni Kafe, to ostatni ratunek przed słońcem w drodze na przełęcz. Zadaszenie z liści pachnącego drzewa (neistety nie dopytałem gospodarza z jakiego) oraz betonowy zbiornik zasilany przez górski potok, w którym chłodzą się puszki coca coli! Zamawiamy herbatę z miodem i kawę, to na prawdę nietuzinkowe miejsce, idealnie pasujące do klimatu Theth! Właściciel dowiadując się że jesteśmy z Polski postanawia podać nam kolejną herbatę “on house”!

Simoni Kafe, w drodze na przełęcz Theth

W drodze powrotnej spotykamy grupę z Polski, bardzo polecają południową Albanię, Berat, Sarandę nabraliśmy apetytu, szukamy miejsca spać spokojnie w aucie, znajdujemy dzikie miejsce obok rzeki. Rankiem wyruszamy na rejs po jeziorze Koman.

Jezioro Koman

Droga jest dziurawa i wyboista, “drapieżna Skodzinka” daje radę, ale uskutecznienie wyprzedzania jest niemożliwe, po drodze często omijamy kozy lub krowy, sporo trzęsie, ale zostaje nam to zrekompensowane pięknymi widoczkami na jezioro Koman! Docieramy do punktu startu promu, wykupujemy bilet wraz z wjazdem samochodu i wyruszamy. Na platformie jest trochę ludzi, ale nie ma tłumów, jest przestrzeń żeby swobodnie usiąść, obok nas grupa Słoweńców z gitarami gra muzykę z lat 60/70 tych, Beatelsi, Eric Clapton w połączeniu z tymi widokami! Niestety gdy zbliżamy się do wybrzeża, widać pływające po wodzie śmieci… to jest duży problem w Albanii, mamy nadzieję przy naszej następnej wizycie w tym kraju to się zmieni. Rejs po jeziorze Koman to wizytówka kraju, potwierdzamy, naprawdę warto!

Jezioro Koman – widok z promu

Kończymy rejs w Fierzë, stamtąd ruszamy do miasta Kruja, tym razem rezerwowaliśmy nocleg przed wyjazdem. Droga jest spokojna, ruch jest mały. Około 21 meldujemy się na zamku w Kruja gdzie nocujemy na starym mieście. W XV wieku miasto było stolicą Albanii, głównym ośrodkiem oporu przeciwko imperium Ośmanów. Tu należy wspomnieć o postaci, której twarz zobaczycie na monetach, pamiątkach z Albanii – Gjergj Kastrioti Skanderbeg, warto zapoznać się z historią tej postaci.

Stare miasto robi wrażenie, startegicznie położone na wzgórzu, otoczone murami, wieczorem pięknie podświetlone. Trafiamy w miejsce które prowadzi jedna rodzina od dziesiątek lat, domowe wino i antipasti znowu czujemy że dobrze wybraliśmy!

Dywany w Kruja – stare miasto

Warto mieć ze sobą trochę gotówki, bo w Kruja można znaleźć piękną biżuterię w naprawdę normalnych cenach. Dla fanów dywanów, dywaników, poduszek, obszyć i tym podobnych, stosunek ceny do jakości jest naprawdę imponujący!

I powroty!

Kolejny dzień postanawiamy na luzie poszukać fajnej plaży, chcemy zrobić sobie lazy day! Wracamy na trasę koło wybrzeża, ale znajdujemy plażę bardzo mainstream, płatną – nie jesteśmy zadowoleni… i tutaj przychodzi nam na myśl aby wrócić do magicznego miejsca z pierwszego dnia. Tego wieczoru znów gospodarz zaprasza nas do stołu, tym razem jest jego żona, brat i dzieci. Podczas opalania troszkę spaliło nas słońce, więc doradza nam smarować się jogurtem – “Kos” to słowo zapamiętaliśmy do dziś! Kolejny wieczór, w którym gospodarz otwierał kolejne butelki wina, my zajadaliśmy pyszne owoce i tak rozmawialiśmy pół słowami, pół gestami!

Albi, szef i brat szefa.. no i ja..

Wstajemy, żegnamy się z przyjaciółmi, bierzemy kontakt do Albiego na whats app i wyruszamy do Tirany oddać samochód, to już nas ostatni dzień przed wylotem. W Tiranie zdążymy tylko zajść na drinka do pobliskiego baru. Dalej nie możemy uwierzyć w to jakie przeżyliśmy przygody i kogo poznaliśmy, czujemy że te historie pozostaną z nami na długo!
Każdemu polecamy ten piękny kraj, pomimo niepewności związanych z bezpieczeństwem, warto wybrać się tam i poznać szczerą albańską gościnność!

Serdeczne Faleminderit!

Na pewno jeszcze kiedyś tam wrócimy!

Read more: Albania – bałkański must visit!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *